Nie ma czasu do stracenia!

Opublikowano
nie_ma_czasu_do_stracenia_obraz

Dopóki jest dzień, musimy wykonywać dzieła Tego, który Mnie posłał. Nadchodzi noc, gdy nikt nie będzie mógł działać. J 9,4

Lenistwo, ospałość i opieszałość to wielkie grzechy w oczach Boga. Także letniość, powierzchowność i bylejakość są dla Niego nie do przyjęcia. Pan wzywa nas do bezgranicznego oddania, żarliwego poświęcenia i gorliwej służby. Mamy wzrastać, wydawać owoc, pomnażać talenty i docierać do najdalszych zakątków naszej planety. „Idźcie więc, pozyskujcie uczniów, chrzcijcie ich i uczcie” (Mt 28,19-20).

Bóg nie znosi wymówek, odkładania ważnych spraw na później, rozchwianego systemu wartości i wywróconych do góry nogami priorytetów. Mierzi Go egoizm, krótkowzroczność i dwulicowość. Nigdy nie zadowoli się tylko wycinkiem naszego życia, które przeznaczamy na „sprawy Boże”. Chce nas całych – duchem i ciałem – płonących wyłącznie dla Niego. Takie jest Jego największe przykazanie i tędy wiedzie droga krzyża.

Nie mamy więc czasu do stracenia, gdyż:

Życie jest krótkie. Trwa średnio jedynie 28 tys. dni. Lecz nikt nie ma gwarancji, że nie będzie musiał znacznie wcześniej zejść z bieżni życia. Wypadki i niespodziewane choroby stale zbierają żniwo pośród nas.

Diabeł działa 24/7. Nigdy nie wyjeżdża na wakacje, nigdy nie idzie na urlop, nigdy nie bierze sobie dnia wolnego. Tylko „chodzi wokoło nas jak lew ryczący, szukając, kogo by pochłonąć” (1 P 5,8).

Ludzie potrzebują ewangelii. Bez Jezusa nic nie ma sensu. Żadna religia ani ideologia nie jest w stanie Go zastąpić. Tylko On przynosi przebaczenie grzechów, pojednanie z Bogiem i nadzieję życia wiecznego.

Nasi bracia i siostry cierpią. Lista krajów, w których chrześcijanie są prześladowani, stale się wydłuża. Zwiększa się też skala sprzeciwu wobec ewangelii. Ekstremiści islamscy są wręcz „owładnięci żądzą mordu w stosunku do uczniów Pańskich” (Dz 9,1).

Przyjście Pana jest coraz bliższe. Dwa tysiące lat temu Jezus oznajmił: „Tak, przyjdę wkrótce” (Ap 22,20). Zapowiedział też znaki, które będą poprzedzać Jego powtórne przyjście. Dzisiaj widzimy je wszędzie wokół nas – coraz częściej i coraz bardziej wyraźnie. „”

W dzieciństwie wakacje spędzałem w spokojnej górskiej wsi. W czasie żniw zdarzało się, że nadciągała burza, która mogła zniszczyć zboże ustawione w snopkach na polu do wyschnięcia. Gdy tylko pojawiały się pierwsze oznaki zbliżającej się ulewy, wszyscy wiedzieli, że nie ma czasu do stracenia. Zostawiali inne zajęcia i ruszali do zwózki zboża. Większość gospodarzy miała tylko jednego konia. Łączono więc siły i zaprzęgano po dwa konie do wozów, aby załadować o wiele większe niż zwykle fury zboża i szybciej zwieść je do stodół. Potrzeba było kilku mężczyzn, by powozić końmi i ustabilizować wóz na stromych wyboistych zakrętach. Po dotarciu do stodoły mężczyźni zostawiali wóz ze zbożem, zaprzęgali konie do drugiego pustego i pędzili z powrotem na pola. W tym czasie kobiety i dzieci rozładowywały zboże. Nigdy nie zapomnę jedności, jaka nas wtedy łączyła, i ekscytacji, że mogę brać udział w ratowaniu plonów.

Pan Jezus powiedział: „Gdy nastaje wieczór, mówicie: Będzie bezchmurny dzień, bo niebo się czerwieni; a rano: Będzie dziś padać, bo czerwieni się niebo pochmurne. Obłudnicy, wiecie, jak ocenić oblicze nieba, a znaków czasów nie potraficie?” (Mt 16,2-3). Mamy dzisiaj bardziej dokładne prognozy pogody niż kiedykolwiek wcześniej i z o wiele większym wyprzedzeniem niż rolnicy z mojego dzieciństwa potrafimy przewidzieć załamanie pogody. Lecz pod względem duchowym jesteśmy często równie ślepi jak ludzie w czasach Jezusa, których nazwał obłudnikami. Najwyższa więc pora przejrzeć na oczy i zobaczyć, że „nadchodzi noc, gdy nikt nie będzie mógł działać”. A skoro tak, to musimy połączyć siły, zapominając o animozjach i współzawodnictwie, i razem wyruszyć na pola, bo żniwo jest wielkie (Mt 9,37) i ani jeden snop nie może przepaść.

Podnieście swoje oczy i przyjrzyjcie się polom — są już dojrzałe. J 4,35

Maciej Wilkosz