Bóg spogląda na prześladowanych i na prześladowców

Opublikowano

Po niejakim czasie Kain złożył Panu ofiarę z plonów rolnych; Abel także złożył ofiarę z pierworodnych trzody swojej i z tłuszczu ich. A Pan wejrzał na Abla i na jego ofiarę. Ale na Kaina i na jego ofiarę nie wejrzał; wtedy Kain rozgniewał się bardzo i zasępiło się jego oblicze. I rzekł Pan do Kaina: Czemu się gniewasz i czemu zasępiło się twoje oblicze? Wszak byłoby pogodne, gdybyś czynił dobrze, a jeśli nie będziesz czynił dobrze, u drzwi czyha grzech. Kusi cię, lecz ty masz nad nim panować.

Czasem w obliczu jawnej niesprawiedliwości i cierpienia niewinnych osób z rąk złoczyńców pojawia się pytanie, czy Bóg to widzi. A jeżeli widzi, to dlaczego na to pozwala, skoro jest dobry i wszechmogący. W tym kontekście jednym z najbardziej zadziwiających fragmentów Biblii jest historia Kaina i Abla. Rozgrywa się ona po upadku człowieka i wypędzeniu pierwszych ludzi z raju. Adam i Ewa zrodzili dwóch synów i chociaż zostali wygnani sprzed Bożego oblicza, Bóg dawał im dowody swojej realnej obecności zarówno w życiu ich samych, jak i ich dzieci. Pewnego dnia obaj bracia postanowili złożyć Bogu ofiarę z owoców swojej pracy. Kain – z plonów rolnych, a Abel – z pierworodnych trzody swojej i z tłuszczu ich (Rdz 4,4). Jak czytamy, „Pan wejrzał na Abla i na jego ofiarę. Ale na Kaina i na jego ofiarę nie wejrzał” (Rdz 4,5).

Co grozi prześladowcom?

Pierwszym szczegółem przykuwającym uwagę jest kolejność, w jakiej Bóg spoglądał: najpierw na człowieka, a potem na składaną przez niego ofiarę. Jak stwierdził to sam Bóg, Kain czynił źle. Odrzucenie ofiary spowodowało, że w Kainie wezbrał gniew i było to widoczne na jego twarzy. Widzimy tu, jak grzech kusi Kaina. Zagrożenie jest poważne i realne. Rośnie napięcie i poczucie grozy. Aż chciałoby się interweniować i krzyknąć: „Ablu, uważaj, uciekaj, chowaj się, wezwij na pomoc rodziców!”.

Z kontekstu nie można wyczytać, czy Abel uświadamiał sobie, w jakim nastroju jest jego brat. Bóg jednak wiedział, co kryje się w sercu Kaina i do czego doprowadzi go gniew. Z naszego, ludzkiego punktu widzenia, Bóg mógł wpłynąć na rozwój wydarzeń na kilka różnych sposobów, aby zapobiec rodzinnej tragedii. Historia skończyłaby się inaczej, gdyby tylko ostrzegł Abla o czyhającym na niego niebezpieczeństwie. Na stronach Biblii opisanych jest przecież wiele przykładów, kiedy Bóg ostrzegał swoich ludzi o śmiertelnym zagrożeniu. Mógł choćby powalić Kaina na ziemię albo porazić go ślepotą, jak zrobił to w przypadku tych, którzy napadli na rodzinę Lota i jego gości, mógł też uczynić Abla niewidocznym.

W tej groźniej sytuacji Bóg jednak zajął się tylko i wyłącznie Kainem. Narzuca się pytanie: dlaczego? Wydaje się, że oceniając sytuację, Bóg odnosi się do tego, co stanowiło poważniejsze zagrożenie. Nie ostrzega Abla przed fizyczną śmiercią. Zamiast tego, ostrzega Kaina przed czyhającym u drzwi jego serca grzechem.

Kain czynił źle, jak czytamy, i grzech podszedł do jego serca bardzo blisko, był już u drzwi. Dopiero co grzech był u drzwi Ewy i Adama, i ci niestety ulegli. Teraz sytuacja się powtarza. Staje się na tyle groźna, że sam Bóg postanawia interweniować. Ostrzega Kaina: „…u drzwi czyha grzech. Kusi cię, lecz ty masz nad nim panować.” (Rdz 4,7). Innymi słowy: Daj mu odpór, Kainie, nie ulegaj mu!

Prawo o karze śmierci za grzech nadal działa. Już uśmierciło duchowo i oddzieliło od Boga rodziców Kaina. Teraz duchowa śmierć zagraża samemu Kainowi. Groźny zabójca duszy czyha u drzwi i już się na niego zamierza. Abel nie mógł się obronić przed Kainem, ale Kain mógłby obronić się przed grzechem.

Kain nie posłuchał ostrzeżenia i polała się niewinna krew Abla. Bóg jednak nie ukarał Kaina natychmiastową śmiercią fizyczną. Pozwolił, aby ziemia, która przyjęła Abla, nadal nosiła Kaina. Zabójca żył fizycznie, ale duchowo umarł i skończył w niesławie (1 J 3,12; Judy 1,11).

Kain pozbył się brata, jednak głos Abla nie umilkł. Krew Abla woła do Boga z ziemi (Rdz 4,10), a jego ofiara nadal przemawia (Hbr 11,4). Przeszedł do historii jako sprawiedliwy i został bohaterem wiary. Umarł fizycznie, ale duchowo żyje.

Historia Kaina i Abla zachęca do zastanowienia się nad tym, jaki jest ostateczny kres wszystkiego. Tę samą mądrość wyraża autor Psalmu 73, gdy z Bożego natchnienia spogląda na koniec swojej pełnej prześladowań drogi i koniec drogi bezbożnych, którym za życia dobrze się wiedzie i wydają się pozostawać bez kary za swoje czyny.

Kogo obchodzi los prześladowców?

Historia zabójstwa Abla pomaga właściwe ocenić, co jest największym zagrożeniem w sytuacji prześladowań za wiarę. Zasada ta wybrzmiewa także w słowach Jezusa, gdy mówił, abyśmy nie bali się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą, ale bali się tego, który może i duszę i ciało zniszczyć w piekle (Mt 10,28). Kiedy Pan Jezus szedł na krzyż, zwrócił się do opłakujących go kobiet, aby raczej płakały nad swoimi synami, nie nad Nim (Łk 23,28). W agonii prosił Ojca o wybaczenie dla swoich zabójców (Łk 23,34). Podobnie Szczepan męczennik w chwili śmierci ostrzegał swoich braci i nakłaniał ich do pokuty (Dz 7). Bóg nakazał mu, aby głosił im Ewangelię, czyli ostrzegał o większym zagrożeniu.

Nasi współcześni prześladowani bracia i siostry naśladują ten sam Boży wzór. W chwili, gdy islamiści wtargnęli do domu brata Habili Adamu w Nigerii, by go zabić, Bóg nakazał mu, aby głosił im Ewangelię, czyli ostrzegał o większym zagrożeniu. Siostra Twen z Erytrei, więziona przez 16 lat w strasznych warunkach za swoją wiarę, w chwili skrajnego znęcania się nad nią usłyszała Boże pytanie: „Ty, nawet jeśli umrzesz, pójdziesz do nieba, ale gdzie znajdą się Twoi prześladowcy?”.

Śmierć sprawiedliwego to bardzo bolesne i tragiczne wydarzenie, jednak jest ona w Bożych oczach drogocenna (Psalm 116,15) i otwiera mu drogę do grona tych, którzy w białych szatach i z gałązkami palmowymi w rękach stoją nieustannie przed Bożym tronem (Ap 7,9).

Ci natomiast, którzy podnoszą rękę na Boże dziecko, podnoszą ją na samego Pana i czeka ich przerażający kres przeznaczony dla wrogów samego Boga. Dlatego, pamiętając o naszych braciach i siostrach, nie zapominajmy o modlitwie za ich prześladowców. Niech słyszą w swoim wnętrzu Boże ostrzeżenie: „U drzwi czyha grzech, ty masz nad nim panować!”

Iwona Zamkowska