Richard Wurmbrand

Męczennicy Chrystusowi · Opublikowano

W więzieniu nie miałem Biblii. Zapomniałem, co ona mówi. Zapomniałem o całej mojej teologii. Jednak, co do następujących rzeczy mam całkowitą pewność: 
Po pierwsze, istnieje żywy Bóg, który jest naszym kochającym Ojcem. 
Po drugie, Jezus Chrystus jest Zbawicielem i Oblubieńcem naszych dusz. 
Po trzecie, Duch Święty działa w nas, czyniąc nas coraz bardziej podobnymi do Chrystusa. 
Po czwarte, z całą pewnością istnieje życie wieczne. I na koniec, miłość to najlepszy sposób na życie. Oto, czego nauczyłem się w więzieniu.

Słowa, jakie wypowiedział Richard Wurmbrand do swojego syna po wyjściu z więzienia.

Urodzony w rodzinie żydowskiej. W młodości lekkoduch i ateista, po nawróceniu bezgranicznie oddany Chrystusowi pastor i ewangelista. Zdeklarowany przeciwnik nazizmu i komunizmu. Bity i więziony zarówno przez rumuńskich faszystów w czasie drugiej wojny światowej, jak i komunistów po objęciu przez nich władzy. Nigdy nie przestał kochać ludzi, nawet swoich oprawców. Głosił ewangelię hitlerowskim i radzieckim żołnierzom. Pozyskał dla Chrystusa nazistę, odpowiedzialnego za wymordowanie żydowskiej rodziny jego żony Sabiny, i pułkownika rumuńskiej bezpieki, który go torturował w więzieniu, gdzie w sumie spędził ponad czternaście lat.

Richard Wurmbrand w więzieniu
Zdjęcie Richarda Wurmbranda zrobione w więzieniu zaraz po jego aresztowaniu w 1948 r.

W książce „Torturowani z powodu Chrystusa” napisał: Jeśli rozdepczesz kwiat pod stopą, w zamian obdarzy cię swoim zapachem. Podobnie chrześcijanie torturowani przez komunistów odwzajemniają się swoim oprawcom miłością. Wielu z naszych strażników więziennych przyprowadziliśmy do Chrystusa. Przyświeca nam tylko jeden cel – aby komunistom, z powodu których cierpieliśmy, dać to, co mamy najlepszego: zbawienie od naszego Pana Jezusa Chrystusa.

 Gdy w 1965 r. razem z rodziną wydostał się spoza żelaznej kurtyny i dotarł do Norwegii, tamtejsi lekarze stwierdzili, że jest „żywym cudem”. Z przeprowadzonych przez nich kompleksowych badań wynikało, że już dawno powinien był umrzeć w wyniku obrażeń, jakie zadano mu podczas tortur, i chorób, przez które przeszedł w więzieniu. Dożył jednak dziewięćdziesięciu jeden lat i odszedł do Pana 17 lutego 2001 r., zaledwie pół roku po śmierci swojej ukochanej żony Sabiny, która przez całe życie wiernie służyła Chrystusowi u jego boku. Gdy był w więzieniu, samotnie wychowywała ich syna i prowadziła podziemną służbę w ich kościele. Z powodu swojego niezachwianego oddania Ewangelii została aresztowana przez komunistów i wysłana na trzy lata do obozu pracy, gdzie była szykanowana, maltretowana i zmuszana do katorżniczej pracy przy budowie kanału rzecznego. Pomimo bólu rozłąki z więzionym mężem i pozostawionym samemu sobie jedenastoletnim synem pozostała wierna Jezusowi i przyprowadziła do Niego wiele swoich współwięźniarek. Kochała ludzi, okazując przebaczenie i miłość nawet swoim oprawcom. Dla wielu pozostaje do dzisiaj przykładem Chrystusowej łagodności, pokory i wytrwałości.

Rumuńscy komuniści pozwolili Wurmbrandowi na wyjazd, a raczej przyjęli za niego „okup” w wysokości 10 tys. dolarów, zapłacony przez zachodnich chrześcijan, lecz postawili mu jeden warunek. Miał nie mówić o tym, co naprawdę dzieje się w komunistycznych więzieniach i jak surowo są traktowani wyznawcy Chrystusa. Służba bezpieczeństwa zagroziła mu, że jeśli się nie dostosuje, to porwą go z dowolnego miejsca na świecie, zawiozą z powrotem do Rumunii i skończą z nim, podobnie jak uczynili to już z innymi niepokornymi dysydentami.

Pastor Wurmbrand po raz kolejny nie podporządkował się dyrektywom komunistycznego reżimu i od pierwszych chwil na wolności zaczął otwarcie mówić o okrucieństwach popełnianych przez komunistów i ciężkich prześladowaniach, przez jakie chrześcijanie przechodzili za żelazną kurtyną. W wielu miejscach spotykał się niedowierzaniem, a nawet z jawnym sprzeciwem ze strony dość licznych w tamtym okresie w krajach zachodnich zwolenników ideologii komunistycznej. Gdy w maju 1966 r. składał zeznania w Waszyngtonie przed Senacką Podkomisją ds. Bezpieczeństwa Wewnętrznego, poproszono go o przedstawienie dowodów na prześladowania chrześcijan przez komunistów. W odpowiedzi ściągnął koszulę i pokazał czternaście głębokich blizn po torturach. Relacja z tego wydarzenia lotem błyskawicy obiegła cały ówczesny wolny świat.

Richard Wurmbrand zeznaje
Richard Wurmbrand zeznaje na temat prześladowań chrześcijan za żelazną kurtyną przed Senacką Podkomisją ds. Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Waszyngtonie.

Razem ze swoją żoną Sabiną podróżowali do wielu krajów, gdzie dzielili się swoim przejmującym świadectwem, przedstawiali dramatyczną sytuację prześladowanych chrześcijan, którzy cierpią z powodu wierności Jezusowi, i zachęcali do modlitwy za nich i okazywania im wszelkiego możliwego wsparcia. Ich przesłanie było proste:

Każdy, kto pragnie spotkać się z Jezusem, musi spotkać się z Nim w miejscach, w których bracia i siostry Jezusa są głodni, spragnieni, nadzy, niechciani, chorzy lub w więzieniu. Każdy, kto trzyma się z dala od takich miejsc, trzyma się z dala od Jezusa.

Richard Wurmbrand z żoną
Richard i Sabina Wurmbrandowie

W odpowiedzi na apel ich serca w wielu krajach zaczęły spontanicznie powstawać misje, które stawiały sobie za cel niesienie pomocy prześladowanym chrześcijanom w ich cierpieniu i służbie. Większość z nich działa do dzisiaj. W Polsce do społeczności tych misji należy Głos Prześladowanych Chrześcijan, powstały już po śmierci Wurmbrandów.

Richard Wurmbrand całe swoje życie poświęcił głoszeniu Ewangelii. Pozostawał wierny swojemu powołaniu w czasie wojny i ucisku komunistycznego, na wolności i w więzieniu. Głosił Chrystusa za żelazną kurtyną i w świecie zachodnim. Do końca swych dni nie szczędził wysiłków, by wspierać w dziele zwiastowania Ewangelii wszystkich tych, którzy z tego powodu spotykali się ze sprzeciwem i represjami. Miał proste motto życiowe:

Nie pozwolimy nikomu na świecie, aby powstrzymywał ludzi przed przyjściem do Chrystusa.

 

Oprac. Maciej Wilkosz


Richard Wurmbrand okładki

Więcej o życiu i służbie Wurmbrandów można dowiedzieć się z książek: Richarda Wurmbranda „Torturowani z powodu Chrystusa” – nowe, poprawione wydanie właśnie się ukazało – i Sabiny Wurmbrand „W cierpieniu i nadziei”, oraz filmu „Torturowany z powodu Chrystusa”, którego polska wersja została przygotowana przez Oficynę „Vocatio”.