Pozostać tam, gdzie mnie prześladują
OpublikowanoPotem postąpił nieco dalej, upadł na oblicze swoje, modlił się i mówił:
Ojcze mój, jeśli można, niech mnie ten kielich minie;
wszakże nie jako Ja chcę, ale jako Ty.
W obliczu zagrożenia naturalnym odruchem jest ratowanie życia – swojego i swoich bliskich. Kiedy dżihadyści napadają na wioskę, to jest to jak najbardziej zrozumiałe, że jej mieszkańcy uciekają. W takich właśnie okolicznościach w Burkinie Faso wielu oddanych wyznawców Chrystusa dołączyło do milionów uchodźców wewnętrznych, którzy porzucili pośpiesznie swoje domostwa, by udać się do tej części kraju, gdzie mogą czuć się bezpiecznie. Choć oczywiście nadal chcą służyć Panu – głosić Ewangelię, pomagać potrzebującym, wychowywać w wierze swoje dzieci.
W wielu miejscach na świecie są jednak również tacy uczniowie Chrystusa, którzy albo wracają tam, skąd najpierw uciekli, albo w ogóle nigdzie się nie ruszają, gotowi stawić czoła prześladowaniom, które nadchodzą lub się nasilają.
Nie moja wola, lecz Twoja
Kiedy nasz Pan modlił się w ogrodzie ostatniej nocy przed ukrzyżowaniem, to prosił Ojca, by nadchodzący kielich cierpienia Go minął, ale do swej prośby dodał znamienne słowa: „jeśli można” oraz „wszakże nie jako ja chcę, ale jako Ty”. I to są również pytania, które zadają sobie nasi bracia i siostry wszędzie tam, gdzie prześladowania nasilają się i są coraz bardziej brutalne. Oddani wyznawcy Chrystusa pragną bowiem żyć zgodnie z Bożą wolą, bez względu na to, czy oznaczać to będzie uratowanie swojego życia czy też jego utratę. Tak jak napisał apostoł Paweł: „Albowiem jedno i drugie mnie pociąga: pragnę rozstać się z życiem i być z Chrystusem, bo to daleko lepiej; lecz z drugiej strony pozostać w ciele, to ze względu na was rzecz potrzebniejsza” (Flp 1,24).
Bardzo często motywacją do powrotu lub pozostania tam, gdzie jest niebezpiecznie, jest troska o innych, którą Bóg kładzie na sercu swych umiłowanych sług i w taki sposób objawia im swoją wolę na ich życie. Kiedy na oczach pastora Farshida Fathi z Iranu zostali aresztowani wierni z jego kościoła, a on sam mógł uciec, to jednak zawrócił i sam oddał się w ręce policji, tak silne miał bowiem przekonanie od Ducha Świętego, że tego On od niego oczekuje. Spędził potem kilka lat w więzieniu, ale wiedział, że znalazł się tam za Bożą wiedzą i zgodnie z Jego wolą.
Zniewolony przez Ducha
Takie przekonanie miał również apostoł Paweł, kiedy ruszał w drogę do Jerozolimy, gdzie nie spodziewał się miłego przyjęcia: „I oto teraz, zniewolony przez Ducha, idę do Jerozolimy, nie wiedząc, co mnie tam spotka, prócz tego, o czym mnie Duch Święty w każdym mieście upewnia, że mnie czekają więzy i uciski. Lecz o życiu moim mówić nie warto i nie przywiązuję do niego wagi, bylebym tylko dokonał biegu mego i służby, którą przyjąłem od Pana Jezusa, żeby składać świadectwo o ewangelii łaski Bożej” (Dz 20,22-24). Wielu nie rozumiało jego decyzji, zarzucano mu, że nie słucha głosu rozsądku i niepotrzebnie szafuje swoim życiem, ale on wiedział przecież, komu zaufał i w czyje ręce powierzył swój los.
Ci, którzy przeszli przez najcięższe prześladowania, zgodnie świadczą o tym, że zanim do nich doszło, nie czuli się wcale wystarczająco silni, by nie bać się przez nie przejść. Pan jednak we właściwym momencie najpierw kierował ich kroki tam, dokąd sami by się nie wybrali, a potem dodawał im sił i w odczuwalny dla nich sposób był z nimi.
Tak na przestrzeni wieków, jak i dzisiaj, nie wszyscy jednak mają możliwość świadomego podjęcia decyzji o pozostaniu lub powrocie tam, gdzie czekają najróżniejsze formy prześladowania, a nawet męczeńska śmierć za wiarę w Chrystusa. Zupełnie znienacka są oni napadani, bici, więzieni, torturowani, a nawet zabijani. Ale nawet wtedy, kiedy sami nie mogą już wybrać, dokąd pójść lub gdzie pozostać, mogą wszystko to, co ich spotkało przyjąć z ręki Pana jako błogosławieństwo i zaszczyt (Mt 5,10 i Flp 1,29). Nie są bowiem niewolnikami swych oprawców, ale zniewolonymi przez Jego Ducha sługami Jezusa Chrystusa, „przez którego świat dla nich jest ukrzyżowany, a oni dla świata” (Gal 6,14).
Piotr Słomian