Nie wiedziałem, że oddawanie czci Bogu i modlenie się w imieniu Jezusa jest nielegalne

Iran · Opublikowano
3

Kiedy Vahid Hakani został aresztowany, powiedział przesłuchującej go osobie, że do tego dnia nie wiedział, „że gromadzenie się, oddawanie czci Bogu i modlenie się w imieniu Chrystusa jest w Iranie nielegalne”.

Jego przesłuchujący chciał, aby przyznał się do bycia częścią „zboczonej sekty chrześcijańskiej” i zobowiązał się, że nie będzie już miał żadnych kontaktów z innymi członkami kościoła domowego. Vahid odpowiadając powiedział, że nie może obiecać, że nie spotka się z innymi członkami kościoła. Dodał również: „Nie jesteśmy dewiacyjną sektą. Jesteśmy chrześcijanami!”

„Oficjalne kościoły Iranu cię nie akceptują” – odpowiedział przesłuchujący. I w tej kwestii przesłuchujący nie mylił się całkowicie. Po zostaniu chrześcijaninem Vahid szybko przekonał się, że w kościołach Iranu nie ma dziś miejsca dla nawróconych. „W Iranie jest wiele kościołów, do których przez wiele lat ludzie przychodzili oddawać Bogu cześć”, wyjaśnia Vahid. Ale rząd Republiki Islamskiej nie pozwala osobom mówiącym po persku uczestniczyć w spotkaniach kościelnych. "Nakazali i zagrozili przywódcom kościołów, że nie wolno im wpuszczać nawróconych chrześcijan”. Również kazania nie mogą być w języku perskim, i z tego powodu nawróceni chrześcijanie mówiący po persku są zmuszani do potajemnego gromadzenia się w swoich domach, aby modlić się i mieć społeczność z innymi chrześcijanami. Ale za to, jak Vahid miał się wkrótce przekonać, trzeba zapłacić wysoką cenę. „Wraz ze wzrostem liczby naszych członków jak też kościołów domowych wiedzieliśmy, że kiedykolwiek grozi nam aresztowanie przez Ministerstwo Wywiadu” — mówi. „Czasami czuliśmy, że jesteśmy śledzeni lub że nasze telefony są podsłuchiwane, a później okazało się, że nasze podejrzenia były słuszne”. Przed aresztowaniem był Vahid dwukrotnie przesłuchiwany i zastraszany przez agentów Ministerstwa Wywiadu. Następnie, w środę 8 lutego 2012 r., dokonano nalotu na zgromadzenie w jego kościele domowym i zabrano go wraz z siedmioma innymi członkami. Vahid następnie spędził trzy lata w więzieniu, gdzie podczas swego pobytu zniósł wiele innych wyzwań, między innymi 12 miesięcy krwawienia z jelit.

„Nie miałem dokąd pójść”. Nawet po ostatecznym uwolnieniu, życie Vahida nie było łatwe. "Nie miałem gdzie mieszkać – wyjaśnia. „Straciłem dom i sklep, którego byłem właścicielem; nie miałem pracy; Nie miałem nawet pieniędzy na wynajęcie pokoju.„Moja rodzina nie czekała na mnie [matka Vahida zmarła, gdy miał 13 lat, i nie znał on swojego ojca]; Byłem samotnym młodym mężczyzną”. W międzyczasie inni członkowie kościoła bali się z Vahidem spotykać, wiedząc, że prawdopodobnie nadal pozostaje pod obserwacją Ministerstwa Wywiadu. Jeden z przyjaciół Vahida zasugerował, aby udał się do Turcji, aby ułatwić sobie przeprowadzkę. Vahid tak zrobił i nigdy już nie wrócił do swego kraju. Jednak w Turcji też nie było łatwo. "Czułem się bardzo samotny, ponieważ nie miałem tam żadnych bliskich przyjaciół. Nie miałem pieniędzy, pracy i nie znałem tureckiego. Opuściłem swój kraj i byłem obcy w tym nowym kraju. Pierwsze miesiące w Turcji były dla mnie bardzo gorzkie i przez długi czas śniły mi się więzienne koszmary. Kiedyś nawet zdecydowałem się popełnić samobójstwo. "Jednak postanowiłam poprosić wszystkich, którzy mnie znali, o modlitwę za mnie i po około trzech, czterech miesiącach mój stan psychiczny się zmienił”.

Dziś Vahid jest żonaty, ma dwoje dzieci i pracuje w organizacji wspierającej innych chrześcijan cierpiących prześladowania. Niech jego historia pobudzi nas do modlitwy o Iran, szczególnie o chrześcijan, którzy w tym kraju się znajdują i cierpią różnego rodzaju prześladowania.

Źródło: Article 18


Więcej informacji z Iranu:

Więzieni w Iranie: