Władca królów ziemi kocha nas
OpublikowanoJan do siedmiu zgromadzeń, które są w Azji: Łaska wam i pokój od Tego, który jest, który był i który nadchodzi, i od siedmiu duchów, które są przed Jego tronem, i od Jezusa Chrystusa, który jest świadkiem wiernym, pierworodnym z umarłych i władcą królów ziemi.
Temu, który nas kocha i swoją krwią uwolnił nas od naszych grzechów, i uczynił nas królestwem, kapłanami Boga, swojego Ojca – Jemu chwała i moc na wieki wieków. Amen.
Oto nadchodzi pośród obłoków i zobaczy Go każde oko, także ci, którzy Go przebili, i opłakiwać go będą wszystkie plemiona ziemi. Tak! Amen.
Ja jestem Alfa i Omega, mówi Pan, Bóg, który jest i który był, i który nadchodzi, Wszechmogący.
Obserwując rozwój wydarzeń w globalnej polityce i ekonomii, trudno nie dojść do wniosku, że poleganie na jakiejkolwiek ziemskiej władzy lub grupie wpływu daje bardzo chwiejne podstawy do budowania jakiejkolwiek nadziei. Ten świat pragnie władzy, pieniędzy, prestiżu i komfortu. Tylko stosunkowo nielicznym zależy na sprawiedliwości, miłosierdziu i dobru zwykłego człowieka. Dla większości przeciętny zjadacz chleba stanowi jedynie narzędzie, którego można użyć do realizacji własnych celów i uzyskania osobistych korzyści.
Właśnie z tego powodu prześladowani chrześcijanie „nie są w cenie”. Nie posiadają złóż ropy naftowej, nie kontrolują zasobów Arktyki, nie dysponują bronią nuklearną. Dlatego tak łatwo można zbyć milczeniem ich cierpienie. Odwracać wzrok, gdy ich domy są palone, ich córki porywane, ich kościoły plądrowane, ich duchowi przywódcy osadzani w więzieniach. Zwykle są dyskryminowaną mniejszością, więc nie liczą się w rozgrywkach politycznych i nie trzeba zabiegać o ich poparcie. Nie zajmują miejsca na czołówkach gazet, nie występują w popularnych programach telewizyjnych. Ich życie nie ma większego znaczenia dla tego świata.
Lecz dla nas, naśladowców Jezusa, są ukochanymi braćmi i siostrami w Chrystusie – naszą duchową rodziną. Gdy cierpią, my cierpimy, gdy się radują, cieszymy się razem z nimi (1 Kor 12,26). Stanowimy wraz z nimi jeden duchowy organizm – Ciało Chrystusa. Będąc tak blisko zespoleni, współodczuwamy z nimi, pamiętamy o nich w modlitwie, rozmawiamy o nich w naszych domach i kościołach, pielęgnujemy nasze wzajemne relacje. Na co dzień uczymy się od nich i najlepiej, jak potrafimy, okazujemy im wsparcie, jakiego właśnie potrzebują. Po prostu: kochamy ich.
Razem z nimi pamiętamy też, kto jest naszym Panem. Nie służymy bowiem jakiemuś kapryśnemu ziemskiemu liderowi ani jednemu z milionów bogów w wielobarwnym panteonie tego świata. Zawierzyliśmy nasze życie Temu, którego Biblia nazywa „Władcą królów ziemi” (Ap 1,5). Poszliśmy w wierze za Bogiem Wszechmogącym, Stwórcą nieba i ziemi, który objawił się w swoim Synu Jezusie Chrystusie. To On przyniósł nam zbawienie, oczyścił nas z grzechów i nadał głęboki sens i pewny kierunek naszemu życiu. To przed Jego imieniem zegnie się każde kolano i każdy język wyzna, że to On jest Panem (Flp 2,10). To Jemu są podlegli wszyscy królowie, możnowładcy, prezydenci, premierzy, biznesmeni i celebryci, i to przed Nim będą musieli rozliczyć się z każdego swojego czynu. Biblia nie pozostawia w tej kwestii cienia wątpliwości.
I to właśnie ten wszechpotężny Władca wszechświata, który wszystko ma nieprzerwanie pod swoją kontrolą, kocha nas – swoje dzieci, które wykupił swoją własną krwią i przygarnął do siebie na wieki. To On, Jezus, nasz Mesjasz, troszczy się o nas i zabiega o nasze najwyższe dobro. Przygotowuje dla nas miejsce w wiecznym domu swojego Ojca, zamieszkuje w naszym sercach przez swojego Ducha i otacza nas zewsząd swoją łaską. Idzie z nami ciemną doliną i woła po imieniu.
Skoro więc taki Bóg jest po naszej stronie, to odrzućmy wszelkie obawy i rozterki i podążajmy za Nim całym sercem. Nie traćmy nadziei ani odwagi, lecz z niezłomnym przekonaniem nieśmy wytrwale Ewangelię ludziom wokół nas, którzy rozpaczliwie potrzebują zbawczego dotyku Jezusa. Wspierajmy też w tej drodze tych, którzy z powodu swojej wierności Jezusowi znoszą prześladowania. Nie ustawajmy i nie upadajmy na duchu, bo chociaż nie wiemy, co przyniesie ze sobą przyszłość, to jednak wiemy, kto jest Panem naszej przyszłości i wieczności.
Maciej Wilkosz