Wytrwałość potrzebna od zaraz!
Opublikowano
„Potrzeba wam wytrwałości, abyście – po wypełnieniu woli Boga – dostąpili spełnienia obietnicy”.
Człowiek od zarania dziejów miał problemy z cierpliwością. Jednak w XXI w., gdy niemal wszystko wydaje się osiągalne przez błyskawiczne kliknięcie w telefon, oczekiwanie na rezultaty, które przeciąga się ponad minutę, zdaje się często nie do zniesienia. Konsekwentne zmierzanie do celu miesiącami, a nawet latami, niemal zupełnie wyszło z mody. Dla wielu nawet Bóg stał się automatem z napojami, a modlitwa kodem, który należy wprowadzić, aby natychmiast otrzymać to, co zamawiamy. Pędząc szybko do przodu, znaleźliśmy się w ślepym zaułku. Zapomnieliśmy, albo nie chcemy przyjąć do wiadomości, że to, co najcenniejsze w życiu, a zarazem to, co daje nam prawdziwe spełnienie, nie jest osiągalne bez wytrwałości.
Zakochać się można od pierwszego wejrzenia, ale udane małżeństwo buduje się dziesięcioleciami. Wychowanie dzieci nie kończy się z chwilą poczęcia, ale zajmuje dwadzieścia długich lat. Piłkę można zamówić przez Internet i na drugi dzień dostarczy ją kurier, ale wybitnym piłkarzem czy koszykarzem zostanie tylko ten, kto poświęci temu najlepsze lata swojego życia. To samo dotyczy wielkich muzyków, naukowców, budowniczych i odkrywców. Ktoś kiedyś powiedział, że dobre rzeczy rosną długo – i miał rację.
Właśnie dlatego Pismo Święte tak duży nacisk kładzie na kształtowanie w sobie wytrwałości. Wyrabia ona bowiem „siłę charakteru” (Rz 5,4) i prowadzi „do dzieła doskonałego” (Jk 1,4). To dzięki niej możemy być użyteczni dla Boga i wypełnić Jego wolę na nasze życie – rozpisaną zwykle na długie lata i sięgającą wieczności. Jak bowiem inaczej mielibyśmy zrealizować Wielki Nakaz Misyjny naszego Pana Jezusa Chrystusa, aby dotrzeć z ewangelią do najdalszych zakątków ziemi i czynić uczniami wszystkie narody przez wszystkie pokolenia, bez względu na przeciwności, aż do Jego powtórnego przyjścia?
Wytrwałości możemy uczyć się od naszych prześladowanych braci i sióstr w Chrystusie. Presja, pod jaką się znajdują, jest często przeogromna. Ich plany i marzenia są wielokrotnie niweczone przez diaboliczne zło. Oczekiwane odpowiedzi na modlitwy – na przykład o uwolnienie z więzienia ukochanej osoby – niejednokrotnie przychodzą z wieloletnim opóźnieniem lub nie przychodzą wcale. Jak wtedy trwać w wierze, ufać w Bożą dobroć i żyć nadzieją? Odpowiedzią jest wytrwałość – pomimo wszystko i wbrew przeciwnościom.
Tak właśnie żył Abraham, który „wbrew beznadziei”, jednak wytrwał w wierze (Rz 4,18). Lecz pomimo swojego głębokiego oddania Bogu, tu za ziemi zobaczył tylko częściowe wypełnienie obietnicy. Resztę ujrzał „jakby z daleka” (Hbr 13,13), bo przecież „ojcem wielu narodów” stał się tak naprawdę już po swojej śmierci. I na tym właśnie polega prawdziwa biblijna wytrwałość. W odróżnieniu od swojej ziemskiej odpowiedniczki nie skupia się ona wyłącznie na tym, co jest osiągalne na tym świecie, ale sięga wzrokiem poza zasłonę śmierci i oczekuje życia wiecznego w Królestwie Boga. To właśnie jest jej siłą, dzięki której nie traci nadziei nawet w obliczu nieodwracalnej ziemskiej straty, bólu i rozczarowania.
„Bądźcie zatem cierpliwi, bracia, aż do przyjścia Pana. Oto rolnik cierpliwie oczekuje cennego plonu ziemi, aż spadnie wczesny i późny deszcz. Bądźcie cierpliwi i wy, umocnijcie swoje serca, gdyż przyjście Pana jest bliskie” (Jk 5,7-8).
Maciej Wilkosz